Zauważyłem, że za każdym razem, gdy nadchodzi zmiana pogody – deszcz, spadek ciśnienia albo silny wiatr – jeden konkretny ząb zaczyna dawać o sobie znać. To nie jest ostry ból, raczej tępy, pulsujący dyskomfort. Czasem mija po godzinie, czasem trzyma pół dnia. I szczerze? Nie wiem, czy to normalne, czy coś się psuje.
Z tym dziwnym bólem zgłosiłem się do dentysty w Zawierciu, bo szczerze – miałem już dość zgadywania. I bardzo dobrze, że nie próbowałem tego dalej przeczekać. Ząb, który mnie „pobolewał na zmianę pogody”, miał niewielkie pęknięcie szkliwa. Lekarz wyłapał to na zdjęciu i od razu wiedział, co robić. Po wzmocnieniu i zabezpieczeniu zęba – zero bólu. Od tamtej pory wiem, że jeśli ząb reaguje na coś tak absurdalnego jak pogoda, to znaczy, że coś się tam dzieje naprawdę.
U mnie było bardzo podobnie – myślałem, że przesadzam, że może to „na tle nerwowym”. Ale nie – to się dzieje naprawdę. Jak się później dowiedziałem, zmiany ciśnienia mogą wpływać na nerwy w zębach, zwłaszcza jeśli kiedyś był w nich stan zapalny albo są po leczeniu. U mnie winny okazał się ząb, który wyglądał dobrze, ale miał starą plombę i nieszczelność, której nie było widać gołym okiem. Po wymianie plomby – koniec problemu.
